poniedziałek, 30 maja 2011

Wieje wiatr, pachnie wiosną i wiem...

Jak to w tym życiu trudno człowiekowi dogodzić, jak to psychika nie wszystko umie znieść tak jakby się chciało. Mam to, to co chciałam, wymarzone studia, anglistyka, przecież coś co od zawsze przychodziło mi bez problemów. Do czasu. Te studia naprawdę dają w kość, to nie jest jakaś zabawa, tutaj od jednego głupiego błędu zależy czy zostajesz czy powiedzą Ci 'do widzenia' bez najmniejszego żalu. Ta presja jest bardzo dołująca. Poświęcasz mnóstwo czasu na to żeby być na bieżąco, nie mieć zaległości a i tak znajdzie się przedmiot którego nie zaliczysz, ile byś się nie uczył. Nie robisz nic dla siebie, nigdzie nie wychodzisz bo szkoda Ci czasu, gdy coś sobie odpuścisz masz wyrzuty sumienia, jeden krok w złą stronę i już Cię nie ma.
Nie znam nikogo innego kto nie może doczekać się sesji (sic!) bo przynajmniej jest WOLNE i można rozplanować sobie równomiernie czas na naukę. To co teraz dzieje się na uczelni każdego deprymuje.
Najgorsze że to wszystko odbija się na moim samopoczuciu, nic mnie nie cieszy, wszystko mam gdzieś, ciągle się stresuje i tylko czekam wakacji. Gdyby ktoś rok temu powiedział mi że tak będzie to nie uwierzyłabym. Naprawdę. Ja, która zdałam angielski rozszerzony bez problemu na 90% mam mieć tak ciężko? A jednak...

No cóż, pesymistyczna perspektywa. Myślę jednak, że jeśli ktoś tak jak ja, nie widzi siebie nigdzie indziej to powinien startować na anglistykę. Ten cały wysiłek jaki w to wkładam nie idzie na marnę, widzę efekty swojej pracy. I kocham to, na swój sposób ale kocham. Tyle że czasem psychicznie nie wytrzymuję, a i fizycznie bywa ciężko...

czwartek, 24 czerwca 2010

Parada wizerunków.

W dzisiejszych czasach, kiedy to internet stał się narzędziem powszechnie dostępnym, nie trudno o promowanie własnej osob-y/owości. Większość w jakiś sposób stara się pochwalić tym co ma najlepsze. Jedni wstawiają zdjęcia swoich domów, samochodów etc. Inni skupiają się na swoim ciele. I właśnie ta sprawa mnie nurtuje. Wystarczy włączyć stronę typu nasza-klasa, a zauważymy mnóstwo zdjęć przedstawiających skąpo ubrane dziewczyny. Zastanawia mnie gdzie ich godność? Bo cóż to za przyjemność - wystawić swoje ciało na widok publiczny. Jeszcze bardziej ciekawią mnie komentarze pod tego typu fotografiami :

'jejku jaka jesteś piękna';
'ale nogi :D'
'bosko, chyba się zakochałem :*:*:*'


Ale co? Zakochałeś się bo nie musisz nic robić, a dziewczyna pokazuje swoją nagość, nie musisz szukać stron pornograficznych, wystarczy że wejdziesz na facebooka a tam świeci golizna i to jeszcze u osób które znasz;] Łatwizna.
Dziewczyny, gdzie Wasza godność?
Gdzie są kobiety z klasą, ubrane w dobrym stylu, z makijażem podkreślającym dziewczęcą urodę? Dzisiaj widzimy niesmaczne półnagie ciała i kapiącą z twarzy tapetę. Na kilometr cuchnie kiczem. Dzisiaj to kobiety przejmują inicjatywę, niczego się nie boją, same kuszą mężczyzn. Szkoda tylko że nie zdają sobie sprawy, że mężczyzn tak na stałe nie interesuje kobieta, która swoje ciało wystawia do użytku publicznego.


Cóż, mamy inne czasy, postęp...
Tylko czy oby na pewno wszystkim wychodzi to na dobre...